Mów o sobie dobrze.

„Mój mąż powtarzał mi, że jestem wystarczająca” i powtarzał i powtarzał, aż kobieta uwierzyła.

Gdyby nam tak powtarzano od dziecka o ile bardziej bylibyśmy dowartościowani w dorosłym życiu. Mniej pokaleczeni. Może mniej by bolało.

Bo może nikt nie mówił wprost, że nie jesteś wystarczająca, ale wiele innych gestów, słów, zachowań, sytuacji spowodowało, że dziś patrzysz lub nie patrzysz w lustro, bo ciągle coś Ci się nie podoba w Tobie.

Upiększamy się zewnętrznie, a wewnątrz ból, rozpacz i ciągłe poczucie ‘nie jestem wystarczająca’, ‘ciągle wiem za mało’, a w konsekwencji nie kocham siebie, nic nie znaczę i w końcu nie ruszam z miejsca. Pokazali mi to, czasami nawet nie używając słów i ja w to uwierzyłam.

Dopiero kiedy inna osoba powiedziała ‘JESTEŚ WYSTARCZAJĄCA” bo przecież rodzimy się wystarczający. Nikt nie rodzi się zły, beznadziejny, niewystarczający.